czwartek, 29 stycznia 2015

najtrudniejsze?

Dostałam pytanie po pierwszym tygodniu: co było najtrudniejsze?
Szczerze? To, ze musiałam zakwestionować większość swojego postrzegania do siebie. Jaka bym nie była dotychczas akceptowałam siebie, swój wygląd i swoje ograniczenia. I było mi z tym dobrze. Było. Do czasu, kiedy okazało się, że muszę zacząć coś co kompletnie mi nie idzie. Że nie znam się, nie umiem i właściwie każdy krok do celu to ogromna praca. Zdecydowanie łatwiej było mi siedzieć i nie ruszać tego tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz